niedziela, 8 stycznia 2017

Doktor Johann Denninger (09.07.1778 Bad Homburg - 1854 Koschentin)

Doktor Johann Denninger nie mieszkał jeszcze w Doctor Villa, ale był bez wątpienia postacią interesującą i zasługującą na przypomnienie.

O jego edukacji i ścieżce zawodowej niewiele (jeszcze) wiemy ale całkiem sporo o koligacjach rodzinnych i zainteresowaniach.

Johann Wilhelm Immanuel Denninger urodził się w 1778 roku w Bad Homburg vor der Höhe w Hesji.
Był synem Johanna Nikolausa Denningera dworskiego kapelmistrza, kompozytora, skrzypka i organisty, który pracował i tworzył w tym czasie na dworze w Öhringen. Właścicielami Ohringen byli wówczas (do 1806r) książęta Hohenlohe.
Matką Johanna była Maria Philippina Krapp, córka leśniczego. O jego rodzeństwie genealogia nie wspomina, ale prawdopodobnie miał co najmniej brata (tak wynika z jednego z listów jego ojca*).




Pozycja ojca z pewnością zapewniła mu staranne wykształcenie i wychowanie, w tym studia medyczne.

W 1809 roku, zapewne już po studiach i podjęciu praktyki lekarskiej, ożenił się z młodszą o 3 lata Karoline Pflüger, córką pracownika kwestury na książęcym dworze. Niedługo cieszył się jednak życiem rodzinnym. Kolejnego roku młoda żona zmarła, prawdopodobnie jednocześnie z synem, podczas porodu lub połogu.

Dwa lata później doktor ożenił się powtórnie. Jego żoną została córka Nicolausa Lorenza Grätera, proboszcza z parafii Haßfelden w Wirtembergii. Doktorowa urodziła dwójkę dzieci – chłopca o nieznanym imieniu i dziewczynkę, której nadano imię Minchen.

1813 to był rok, kiedy urodził się drugi syn doktora i zmarł jego ojciec. Prawdopodobnie w tym również czasie Denninger został lekarzem księcia Fryderyka Ludwika Hohenlohe - Ingelfingen i przeprowadził się do Koszęcina.

W 1825 roku spotykała doktora kolejna rodzinna tragedia. Umarła jego druga żona i dwunastoletni już wówczas, syn. Doktor po raz kolejny zostaje samotnym wdowcem, tym razem z 9-letnią córką.

Kolejnego roku w Piasku 48- letni Denninger wziął ślub po raz trzeci, z Emmą Strodt, urodzoną w Boronowie. Rodzicami 20-letniej panny Strodt byli książęcy nadleśniczy Carl Strodt i Sophie Lamprecht. To małżeństwo przetrwało prawie 30 lat, do śmierci doktora. Małżonkowie doczekali się szóstki dzieci, z których najmłodsza córka urodziła się, gdy ojciec miał 64 lata.

Ze swoją pozycją i pochodzeniem doktor należał do elity nie tylko społecznej, ale i intelektualnej i kulturalnej Koschentina. Znajdujemy go m.in. wśród grona 12(!) koszęcińskich subskrybentów „Śląskiego Almanachu Muz” – rocznika zawierającego zbiory prozy i poezji.


Denninger był lekarzem w Koszęcinie najpóźniej do 1854 roku (kiedy to praktykę przejął doktor Loebell Fuchs). Miałby wówczas 76 lat, więc możliwe jest, że wtedy właśnie zmarł (genealogia rodzinna nie podaje nawet przybliżonej daty śmierci).

Dzieci Denningera albo umarły w dzieciństwie we wczesnym wieku we wczesnej młodości albo wyjechały z Koszęcina. W Koszęcinie, a później we Wierzbiu pozostała najstarsza córka z trzeciego małżeństwa Luise, która wyszła za mąż za Fedora Hugo Knorra. Ich potomkowie wyemigrowali ze Śląska.

Tak więc zakończyła się historia doktora Denningera i jego rodziny w Koszęcinie.
Doktor, jego druga żona i dwie najstarsze córki spoczywają prawdopodobnie na koszęcińskim (lub sadowskim) cmentarzu. Obecnie trudno stwierdzić, w którym miejscu byli pochowani.
Po nich zostało tylko wspomnienie, ślady w księgach parafialnych, po ojcu doktora - jego muzyka. Tria fortepianowe (na fortepian lub klawesyn, wiolonczelę i skrzypce) można posłuchać i współcześnie.


klikaj i słuchaj

*Karl Christian Denninger, w 1800 r dyrygent orkiestry dworskiej w Oeringen ?

Ze względu na bardzo interesujące materiały, do których docieram, ciąg dalszy (jeszcze) nastąpi.

opracowanie: Katarzyna Mańko

Notatkę opracowałam na podstawie genealogii rodziny Denninger autorstwa Clausa Christopha, dokumentów z epoki, opracowań biograficznych, stron internetowych miast i parafii powiatu Hohenlohe, publikacji i opracowań dotyczących osiemnastowiecznej muzyki dworskiej oraz Wikipedii. 
Proszę nie kopiować tekstu ani jego fragmentów bez wyraźnego podania pochodzenia informacji i autora. 
Ilustracje: Wikipedia.de, Śląska Biblioteka Cyfrowa, na otwartych licencjach.

Każdy tekst, także taki i opublikowany w ten sposób jest przedmiotem prawa autorskiego. Niestosowanie przepisów prawa oprócz tego, że jest przejawem braku kultury, braku szacunku dla autora i jego pracy oraz jak najgorzej świadczy o "korzystającym" grozi również przykrymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz