czwartek, 31 sierpnia 2017

leniwe kocie przedwieczory

Ostatni dzień sierpnia. Jeszcze lato, jeszcze ciepło. Koty celebrują każdą słoneczną chwilę. Uwielbiam patrzeć na nie, kiedy wylegują się na stercie cegieł w promieniach wieczornego słońca.  Widzę wtedy Bonifacego (którego jako dziecko szczerze nie znosiłam) i jego filozofię życia.





W piachu pomiędzy badylami bzu wyleguje się tym razem młoda. Chociaż co ciekawe także  wszystkie starsze lubią  właśnie te krzaki (nie te konkretnie chaszcze, tylko krzaki bzu im pasują).








środa, 30 sierpnia 2017

czarne diabły

Czarne, rogate, zjedzą wszystko (tzn całą pokrzywę). Wyrosną z nich przepiękne kolorowe motyle.

Letnicy wyjeżdżając zameldowali :
- tam na końcu ogrodu są gąsienice rusałek
- no i co? i mam ich pewnie pilnować?
- no!

No więc pilnuję. Codziennie chodzę sprawdzić czy żyją. Żyją i mają się świetnie. Są niesamowicie ruchliwe. Znikają niezwykle szybko. Nie mam jedynie pojęcia dokąd powędrowały się przepoczwarzać, bo w okolicy nigdzie ich nie znalazłam.

 Te duże to gąsienice przed stadium poczwarki. Te w "pajęczynie" to młodsze stadia.











środa, 23 sierpnia 2017

zachody słońca w Doctor Villa (wieczór dwunasty)


Dwanaście. Wystarczy do kalendarza na cały rok. Jest wielce prawdopodobne, że kolejne będą nieprędko, bo czeka nas sporo jesiennej pracy w domu i w związku z ogrodem. Cieszcie się więc tymi widoczkami. W przyszłym roku prawdopodobnie królować będzie zupełnie inny cykl.

klikaj i oglądaj album










piątek, 18 sierpnia 2017

ogniska już dogasa blask

Ognisko to jedna z ulubionych form rozrywki naszych gości.
Niezależnie od wieku, wykształcenia czy miejsca zamieszkania.




To prawdopodobnie ostatnia watra tegorocznych wakacji.






niedziela, 13 sierpnia 2017

Jožin z jeżyn

Mijający tydzień upłynął pod znakiem upałów (termometry w cieniu pokazywały 42 stopnie od południa i 32 stopnie od północy) oraz burz.
Poza innymi codziennymi sprawami naszą uwagę zajmował kolczasty mieszkaniec jeżyn.  Jeż z jeżyn czyli Jożin z jeżyn.
Od kiedy nie kosimy najdalszego kąta działki mieszkają tam jeże, a może jeż, ten sam od kilku lat. Nie wiemy dokładnie, bo się im (jemu) nie wtrącamy. Zazwyczaj zdarzało się spotkać (a nawet bardziej usłyszeć) Jożina o zmierzchu, w liściach pod bzem, albo szurającego pod werandą na kamieniach. Tym razem jest inaczej.
Doczołgał się do poideł z wodą w środowe popołudnie. Długo leżał w miseczce i bardzo długo odpoczywał. Wyglądał strasznie marnie. Ale samodzielnie wyszedł i odszedł do siebie.


Kolejnego dnia poruszał się już bardziej dziarsko, ale przyszedł już w samo południe. Pod wieczór pojawił się ponownie.




W piątek przyszedł znowu. W jednej misce moczył wszystkie cztery nogi, do drugiej sięgał pyszczkiem. Ledwo odszedł w zupie z jeża wykąpała się synogarlica.




PAMIĘTAJCIE! JEŻE W UPAŁY POTRZEBUJĄ BARDZO DUŻO WODY. 
WSZYSTKIE STWORZENIA W UPAŁY POTRZEBUJĄ WIĘCEJ WODY! DO PICIA I DO KĄPIELI. 

STAWIAJCIE POIDŁA (o przemyślanej wysokości) Z CZYSTĄ, ŚWIEŻĄ WODĄ* 
W ZACIENIONYCH DOSTĘPNYCH MIEJSCACH. 
PTAKI, MOTYLE, PSZCZOŁY, KOTY BĘDĄ WAM WDZIĘCZNE

*Wody do której naleciały liście po burzy nawet nie tknął. 


niedziela, 6 sierpnia 2017

prawdziwe żniwa

Nie poddałam się i nie odpuściłam. I mam prawie to, czego chciałam. 
Upał, słońce, niebieskie niebo, białe obłoki, złote ściernisko i ten zapach zawieszony w skwarze... 
I zboże, rozjechane przez kombajn. Kiedyś było nie do pomyślenia, żeby zboże zostało na polu...
A do tego autobusy na wiejskiej drodze (tak, jeżdżą w soboty /i niedziele/ autobusy, a nawet pekaesy, między Tarnowskimi Górami a Lublińcem). 
I wiatraki. W wiatrakach zakochałam się w Danii. Takie właśnie mam żniwne skojarzenia, sielsko skandynawskie.

 


 




Gdyby kogoś to nadmiernie interesowało to pole jest zaraz za Biedronką i fotografuję w drodze na zakupy po elementarne produkty spożywcze. Niestety nie popełniam jeszcze wypraw celowych. 



w rowie

Pomiędzy drogą wojewódzką a polem toczy się życie w rowie. I jest ono piękne. Ze względu na miejsce występowania bezpiecznie jest podziwiać tylko z daleka.
Na forum pewnej miejscowości zapytał raz gość co właściwie można tam fotografować. Ja fotografuję wszystko to, co mnie zaciekawia: cienie, odbicia, załamania, chmury, owady, kamienie, drzewa, reklamy, witryny, architekturę.... I chwasty w rowie. 

klikaj i oglądaj większe






sobota, 5 sierpnia 2017

zachody słońca w Doctor Villa (wieczór dziewiąty)

Niebo z tego wieczora pojawia się we wszystkich mediach społecznościowych, fotografowie szaleli na całym Śląsku. Ja tymczasem włączyłam kamerę i nagrałam dla Was film "wieczór na wsi". Niestety nie udało mi się go na razie przenieść z aparatu. Dzisiaj więc tylko na zachętę trzy zdjęcia zrobione w międzyczasie.






dowód na to, że mieszkamy na wsi

Mieszkamy na wsi. Najbliższe pole (w tym roku obsiane zbożem) jest 200 metrów od Doctor Villa. 
Rekonwalescencja połączona z ograniczeniem poruszania ma to do siebie, że każde wyjście w przestrzeń (a są one rzadkie) zaskakuje zmianami w otoczeniu. Tym razem tym, że zboże już zebrane. 
Bele słomy leżące na polu to jedno z moich ulubionych wspomnień ze Szwecji. Wtedy w Polsce nie był to jeszcze widok tak powszedni. I chociaż obecnie to on dominuje, mało gdzie stawia się jeszcze snopki, to mam do niego ogromny sentyment. 
Wczoraj przy okazji wyprawy do sklepu zatrzymałam się na chwilę i mimo wybitnie niefotograficznej aury (i jeszcze mniej plenerowego obuwia) zrobiłam parę zdjęć. Wydawało mi się, że są beznadziejne, ale po małej ingerencji wyglądają jak pocztówki z lat 70 tych. Wstydu nie ma.

klikaj i oglądaj więcej



ps
widzicie te piękne zadrzewienia śródpolne? :)







wtorek, 1 sierpnia 2017

nalot!

Niedziela, 14.30, 30 stopni w cieniu. Cisza zawieszona w upale. Aż nagle.... Harmider dziesiątek gardeł...
To banda kwiczołów /Turdus pilaris/ (myślę, że kwiczołów, chociaż w pierwszej chwili obstawiała bym paszkoty /Turdus viscivorus/, jak się mylę niech mnie ktoś poprawi) obsiadła wszystkie wysokie drzewa. To trzeba było udokumentować:

klikaj i oglądaj więcej


I tak codziennie.
Szkoda, że już nie są łowne.